O nożach mowa …

Czołem Leśni Ludzie! 

Dziś troszkę o nożach – krótko. Dlaczego akurat o nożach? Bo nóż mi się w kieszeni otwiera, jak słyszę gadki typu „ten nóż jest najlepszy”. Guzik prawda! Mój jest najlepszy (hahaha) 🙂 No i też często zadajecie mi różne pytania, więc na niektóre w skrócie odpowiem.

A teraz tak na poważnie. Jaki nóż wybrać? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza początkującym. Zależne jest to od tego, do czego będziemy nóż używać – czy do pracy w drewnie, czy do dłuższej pracy. Ważne jest, by każdy nóż przed zakupem dokładnie obejrzeć i solidnie dotknąć, aby sprawdzić, czy nic nas nie uwiera. Dlaczego? A no dlatego, że jeżeli będziemy używać nóż do dłuższej pracy, to mogą być te uwierające elementy z czasem uciążliwe.

Jaki nóż jest najlepszy? Mój czy Twój? I mój i Twój! To zależne jest od tego, w czym się lubujesz, jaki masz gust, budżet itd. Ja kupuję takie, jakie mnie się podobają i są wygodne dla mojej ręki. Talentu do dłubania w drewnie nie mam, więc problemów z wyborem też nie mam.

Czy dbam o noże? Oczywiście, że tak! Zawsze dbam o to, by były ostre. Dodatkowo po użytkowaniu, zanim schowam w pochwę, czyszczę je. No ale przecież masz porysowane! Nosz kuźwa – przecież nimi pracuję, używam je, to i pojawiają się ślady użytkowania. Zanim kupisz nóż, to zastanów się, czy kupujesz go do użytkowania, czy jako eksponat w gablotkę i na fotki, by się pochwalić. Osobiście uważam, że nóż jest po to, by go używać i nieważne czy kosztował 50,00 zł, czy 500,00 zł – każdego sprawa, na jaki nóż kogoś stać. 

Czy podczas szkoleń, zajęć, warsztatów daję komuś nóż? Z reguły staram się, by każdy miał ze sobą swój nóż. No ale jak ktoś nie ma, to użyczam. W czym problem? W niczym. Tylko zawsze zwracam uwagę, że chciałbym otrzymać nóż w całości. Tak się składa, że do swoich noży mam sentyment, bo to ja o nie dbam, ja je ostrzę i to ja na co dzień nimi pracuję. 

Jakie masz noże? A no takie:

Othello, który jest moim pierwszym nożem, którego bardzo dużo używałem, a którego teraz używam w mojej leśnej kuchni:

Magnum, którym uwielbiam pracować przez dłuższy czas i którego też używam w leśnej kuchni:

Victorinox, czyli scyzoryk wielofunkcyjny, który często jest przydatny – czy to do przecięcia sznurka, czy do otworzenia puszki lub przecięcia gałązki. Dodatkowo nieduży, mieści się w kieszeni, wygodny w pochwie na pasek – nie uwiera:

I to tyle z moich wniosków, do których doszedłem metodą prób i błędów. Macie swoje spostrzeżenia, inne zdanie, chcecie mnie poprawić? Piszcie śmiało w komentarzach! 

Zachęcam do odwiedzin na Facebooku:
https://www.facebook.com/zieloneprzygodydp/
i do zaglądania na mój kanał na YouTube:
https://www.youtube.com/channel/UCZSf9kpG7wyorcYH3gAWz4Q

Pozdrawiam
Daniel Pawłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *